Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chusta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chusta. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 18 czerwca 2023

Test również dla moich łapek - chusta Betka

Po intensywnym namyśle, zdecydowałam się na przetestowanie dla Reni, chusty Jej projektu - TUTAJ. 
Trochę wahałam się nad tym, bo dawno nie robiłam tak dużej formy dzianiny. 
Przeważyła jednak chęć pomachania drutami, nawet kosztem bólu rąk, czego nie uniknęłam, ale tego byłam świadoma. 
Reniu, nie rób sobie wyrzutów. :)

Kocham druty i to jest ponad wszystko, ale w życiu przed blogowym, a także w początkach blogowania narobiłam sporo rzeczy i teraz druty są wspomnieniem, bo ręce odmawiają posłuszeństwa, więc po tej pracy muszę odpocząć od takich dużych rozmiarów.
Może przytrafią się jeszcze jakieś serwetki dziane...

Wracając do chusty, Renia nazwała ją Betka i coś w tym jest, bo wykonanie jej, to... betka.

Oto Batka w moim wykonaniu.
Na plenerową sesję nie było pogody, a z braku ludzia, prezentacja na wieszaku.
 

Trochę szczegółów...
Do wykonania chusty wybrałam bardzo cienką, maszynową przędzę lnianą (len 100%) skręconą w dwie nitki - grubości nie pamiętam, a na cewkach nie ma oznaczeń.
Można ją porównać do grubości przędzy miedzy 80x2 Tex, a 90x2 Tex. 
Przerabiałam ją w dwie nitki na drutach nr 4 z żyłką.
Grubsza włóczka, to Mimoza (330m na 100g), (100% akryl). 


Zamiast w plenerze, jeszcze prezentacja na meblu.
Przy blokowaniu nie rozciągałam chusty zbytnio, to chyba widać. 


Wykonałam według opisu/schematu Reni: rozpoczęcie, raport początkowy oraz sześć powtórzeń raportu podstawowego plus dodatkowy pasek początkowy (20 rządków) tegoż raportu podstawowego.
Po lekkim zblokowaniu chusta osiągnęła wymiary: długi bok 170 cm, wysokość  80 cm.
Chusta waży 120g, przy czym lnu zużyłam 50g, a akrylu 70g.
 


Chustę robiło się bardzo przyjemnie i udało mi się uniknąć pomyłek oraz prucia - to chyba efekt testowania i zwiększonej uwagi.
Wzór jest powtarzalny i po którymś powtórzeniu robi się niemal na pamięć, zerkając tylko na rozpoczęcie kolejnego rzadka.
Tak sobie myślę, że każda dziewiarka może ją wykonać, nawet początkująca, ale mająca już za sobą pierwsze prace z ażurem.
Może taka mała wskazówka, by dobrze wczytać się w opisy i uwagi autorki.

Dziękuję Reniu za możliwość przetestowania tego projektu, wzór jest prosty, chusta jest super.
Jeśli nie zostanie u mnie, to na pewno pójdzie w inne ręce.

Chustę posyłam do zabawy u Reni.


Dziękuję za każde pozostawione słowo w komentarzu. :) 

piątek, 30 września 2022

Dokończona robótka rzucona na taśmę

Wykonanie czegoś na ostatnią chwilę to taki rzut na taśmę, który właśnie mi się przytrafił.
W zabawie C&K, Renia zadała zadanie na wrzesień, aby wykonać coś czego w zabawie nie było, wykorzystać wzór, jakiego nie było, a jaki chciałoby się mieć.

Sęk w tym, że wiele jest splotów, które chciałabym przerobić i wykonać wyroby, które chciałabym mieć, ale...
Dużo dzianin w życiu zrobiłam, mnóstwo wzorów przerobiłam, rozwiązywałam "zagadki" pomagając innym wykonać splot ze zdjęcia, a teraz jestem na etapie, że niewiele mi potrzeba, a poza tym łapki już nie pozwalają na duże formy.

Trudno się mówi - nie zrobiłam nic czego nie było w zabawie, ale kiedyś zaczęłam robić taką przewiewną chustę i o tym nie pisałam.

Najpierw jednak wstęp.
Dawno temu kupiłam włóczkę, która mnie urzekła (pisałam o niej TUTAJ) z zamiarem wykonania letniej bluzki.
Miałam jednak problem przy robieniu bluzki, bo to krnąbrna włóczka "Falka" była - o tym napisałam TUTAJ. 
Po spruciu tego, co było przerobione, włóczka odleżała kilka lat.
Gdy któryś raz włóczka wpadła mi w ręce, zdecydowałam, że muszę coś z nią zrobić.
Doszłam do wniosku, że może nada się ona na letnią niegrzejącą chustę.
Musiałam tylko wybrać splot, który poradzi sobie z tą upartą włóczką.
Wykonałam kilka próbek i ostatecznie wybrałam taki dziurawy ażur. 

Zabrałam się do pracy tak około 2015 roku, ale gdy ręce zaczęły bardziej boleć, odłożyłam druty, a zajęłam się czółenkami i frywolitką.
Czyli chusta w stanie prawie skończonym przeleżała na dnie pudła z włóczkami... aż do teraz.

Teraz cały miesiąc kombinowałam, co zrobić, by wpisało się w propozycję Reni i żaden pomysł nie przyszedł do głowy.
Buszując w kartonie z włóczkami natknęłam się na tę nie skończoną chustę i postanowiłam ją dokończyć.
Musiałam nieźle główkować, jak ją robiłam, szczególnie jak robiłam brzegi.
Ostatecznie udało się, niepublikowana chusta jest gotowa i przyda się na wczesną jesień.


Brzegi zwijają się, bo to taka uparta włóczka jest.


Nawet widać, że w dzianinie włóczka układa się jak chce i za nic ma moje staranie o równe oczka.


Po naciągnięciu splot wygląda tak, jak poniżej, ale gdy puszczę luzem, to wygląda jak wyżej. 


Zastanawiam się tylko, czy jest sens wykonać "blokowanie", bo w przypadku tej uparciuchy brzegi  nawet po napinaniu będą się zwijać, a krochmalić chustę (?), to chyba nie jest najlepsze wyjście? :)))


Chustę wysyłam do zabawy u Reni i mam tylko nadzieję, że Renia zaliczy mi tę pracę.


Dziękuję za każde pozostawione słowo w komentarzu. :)

piątek, 11 grudnia 2020

12 z 12 prac Rękodzielniczki

W tym miesiącu, Renia poprosiła o prace białe lub puchate oraz to co zapomniane, nieidealne, nie dokończone...
 
To ja może od końca... 
Miałam pracę nie dokończoną - chustę, którą zaczęłam 12 maja 2016 roku (TUTAJ), gdy ręce jeszcze były całkiem sprawne.
W sierpniu 2016 roku (TUTAJ) jeszcze trochę zrobiłam i to jeszcze miała być chusta.
Później praca trochę poleżała, by ostatecznie 1 lutego 2017 roku zmienić pomysł - napisałam TUTAJ. 
I tak pomysł zmienił się, a moja praca została odłożona z powodu bólu rąk.
W tym roku małymi kroczkami od lata postanowiłam pracę skończyć, bo ręce na to pozwoliły.
 
Powstała ni to chusta ni to szal, ot taki niekształtny otulacz.
 



Ponieważ otulacz jest prawie biały i puchaty, bo wykonany z puszystej włóczki, jest nieidealny, bo taki celowo nierówny, a do tego przez kilka lat był pracą zapomnianą, więc zgłaszam to "dzieło" do zabawy 12 prac Rękodzielniczki. 
 
 
A ponieważ jest to ostatnia praca w tej zabawie, więc przedstawiam w obu blogach kolaż wszystkich prac wykonanych w ramach tej zabawy. 
Reniu bardzo dziękuję Ci za rok sympatycznej zabawy.

 
 

środa, 1 lutego 2017

Taka zamiana - chusty w szal

Doszłam do wniosku, że lepszy będzie szal niż chusta.

Po ostatnich doświadczeniach z zębatym szalem, pomyślałam, dlaczego nie wykorzystać tego pomysłu w tym ażurowym wyrobie.

Ponieważ miałam już zrobiony spory kawałek trójkąta, a wiadomo, że moheru lepiej nie pruć. :))
Nie dosyć, że można umęczyć się przy tej czynności, to jeszcze nie odzyska się takiej włóczki, jaka była przed przerobieniem.

Praca idzie powoli...
Jeszcze tak długo nie robiłam szala czy szalo-chusty, ale co zrobić... szybciej już nie będzie w przypadku moich rąk.

Jest już sporo, ale jeszcze teraz nie pokażę w stanie wyprostowanym. :)))
Może skończę tę robótkę przed końcem zimy i jeszcze szal się przyda. :)))




wtorek, 9 sierpnia 2016

Rządek po rządku i powoli do przodu

Krok po kroku, rządek po rządku, praca z chustą w ażurowe kropki postępuje powolutku.
Od maja niewiele przybyło, ale mnie się nie spieszy, może do zimy uda mi się ją skończyć, a jak nie, to będzie na później.


Mam pewien pomysł, ale zanim z niego skorzystam, muszę jeszcze klika razy go "przetrawić", by potem nie było niepotrzebnego prucia.
Mechate włóczki nie lubią prucia i stawiają duży opór, więc by tego uniknąć, muszę dobrze, bardzo dobrze przemyśleć kolejne kroki.

czwartek, 12 maja 2016

Może będzie ażurowa chusta w kropki

Kiedyś, ktoś mnie zapytał, czy da się zrobić chustę splotem "Kropki".

To pytanie mnie zaintrygowało, a że tęskniłam za drutami, małymi kroczkami spróbowałam zmierzyć się z tym tematem.
Kiedyś zajęłoby mi to o wiele mniej czasu niż obecnie, ale powolutku, bez pośpiechu i z częstymi przerwami, wykonałam kawałek próbki.


Okazało się, że to nie do końca było to, o co mi chodziło i tu nastąpiła długa przerwa od drutów.
Po przeanalizowaniu próbki i wprowadzeniu kilku poprawek, zaczęłam robić właściwą chustę z włóczki Kaszmir HiMALAYA.
Owszem, trzeba wykonać trochę kombinacji, ale zrobienie chusty tym wzorkiem nie jest niemożliwe.
Ponieważ robię z duuużymi przerwami, jestem ciekawa, kiedy osiągnę odpowiedni wymiar, by móc powiedzieć, że udało mi się wykonać kawał roboty.
Cóż, ręce już nie te, a chciałoby się jeszcze coś zrobić. Ciągnie do drutów, oj ciągnie...
Teraz, po kilku dniach roboty jest tyle, co kot napłakał i to tyle znów przez jakiś czas poczeka, aż poczuję, że ręce nie odmówią posłuszeństwa po jednym rządku, a rządki zaczną się wydłużać.


Kiedyś przez parę dni zrobiłam cały duży sweter, a teraz tyle, co widać na fotce...
Niewątpliwie zbliża się koniec mojego robótkowania, jeśli chodzi o druty.
Smutno mi z tego powodu...

sobota, 8 grudnia 2012

Chusta w kolorze stali

Miała być a tym kolorze i jest.
Włóczka bez włókien naturalnych nie da się namoczyć, napiąć i wysuszyć, by w ten sposób nadać kształt i wygląd.
Włókna sztuczne i syntetyczne trzeba stabilizować żelazkiem, ale tu trzeba działać ostrożnie, by nie przedobrzyć.
Tak właśnie stabilizowałam wykonaną chustę, ale zrobiłam to delikatnie, by wyrób zachował elastyczność i puszystość.


W tej chuście nie zrobiłam czubka, jak zwykle robi się to w chustach, ale wykonałam trochę inaczej, jak widać na fotce :))

niedziela, 25 listopada 2012

Czy to chwilowy przestój?

To nie jest przestój robótkowy, tylko walka szydełka z drutami.
Szydełkiem robię drobiazgi świąteczne, a na drutach mam coś, co jeszcze nie może ujrzeć światła sieci :)
Zrobiłam na drutach kilka drobiazgów, ale czekają na usztywnienie.

Zrobiłam też coś większego, ale czeka na wypranie i ustabilizowanie.
Czy widać, co z tego wyłoni się po wypraniu i uformowaniu? :)))




poniedziałek, 23 lipca 2012

Cieniutka, błękitna chusta



Z przerwami i zamiennie z innymi robótkami powoli powstawała błękitna chusta.
Wykonałam ją z włóczki otrzymanej od Kundzi.
Ponieważ włóczka cienka to i druty cienkie, a skoro jedno i drugie cienkie, to robótka musiała potrwać dłużej.


Początek był prosty i robiło się szybko - splot dżersej co kilka rządków przepleciony rządkiem z dziurkami.
Ozdobny ażurek był dość monotonny, nitka cienka, więc praca trochę dłużyła się.
Gdyby nie ta monotonność, pewnie chusta byłaby większa, ale wraz z wyrobieniem drugiego (50 g) motka włóczki, postanowiłam robótkę zakończyć.

Splot ażurowy (ozdobny) rozszyfrowałam z fotografii - kto odwiedza mnie od dłuższego czasu wie, że rozszyfrowanie splotu ze zdjęcia nie stanowi dla mnie problemu, chyba, że zdjęcie jest bardzo niewyraźne :)))

Chusta jest bardzo cieniutka, delikatna i taka milusia.
Ostatnio były zimne i wilgotne dni, więc chusta leżała i czekała na lepsze czasy.
Teraz zrobiło się ciepło, więc ją wypiorę i ustabilizuję.
I odłożę na półkę - przeznaczenie znajdzie się w odpowiednim momencie.

piątek, 28 października 2011

Kolorowa już gotowa

Kolorową chustę skończyłam kilka dni temu, ale nie było dobrego czasu do zrobienia fotki albo po prostu brakowało czasu :)
Teraz naciągnięta wysycha i będzie gotowa do użytku.

Długo nie zastanawiałam sie nad splotem, bo jak widać cały efekt przejmuje na siebie kolorystyka włóczki.
Z daleka ażurku prawie nie widać - znika w wielobarwności włóczki.

Do wykonania chusty zużyłam 1 cały motek (100g) i kawałek drugiego.
Tylko kawałek, bo trzeba było zakończyć chustę, a nie chciałam, aby wyszła za duża.
Długi bok chusty ma 150 cm, zaś krótsze po 105 cm.


Żeby jednak praca nie była monotonna postanowiłam wprowadzić najprostszy ażurek, który zaczyna się od nabrania oczek po obu stronach jednego (wiodącego) oczka z jednoczesnym przerabianiem dwóch oczek razem tuż przed i po nabraniu.
Stosowałam zasadę ukierunkowania pochylenia oczek przerabianych razem, tzn. przed nabraniem przerabiałam dwa oczka razem na prawo, a po nabraniu wykonywałam pojedyncze przeciągnięcie (zgubienie) oczka.
W każdym kolejnym rządku z prawej strony roboty, dodawałam po jednym nabraniu z każdej strony oczka wiodącego.

Z bliska wygląda to trochę lepiej i ażurek jest bardziej widoczny :)))


Nadal pracuję nad delfinkami i choć powoli, to jednak praca nad nimi postępuje.

poniedziałek, 10 października 2011

Kolorowa, trójkątna chusta

Jeszcze nie opadły emocje po wykonaniu pierwszej w życiu ażurowej, trójkątnej chusty w liście, a już zaczęłam robić kolejną.

Tym razem będzie to chusta z cieniowanej włóczki HiMALAYA.


No, nie mogłam się oprzeć, gdy zobaczyłam ją na półce mojej ulubionej pasmanterii.
Do pasmanterii pojechałam, by kupić kanwę i mulinę do wyszycia obrazka w ramach zabawy SAL 2011.

Chusta będzie projektowana na gorąco - w trakcie wykonywania.
Ponieważ włóczka jest bardzo kolorowa, więc odpada wykonanie jakiegoś wzorku w stylu chusty w liście.
W zasadzie wystarczyłoby przerabianie tylko splotem dżersej, ale żeby mi nie było nudno w trakcie pracy, postanowiłam wprowadzić prosty ażurek.

Tak prezentuje się chusta w początkowej fazie "wzrostu" :)


Z tej włóczki robi się wspaniale, jest milutka w dotyku.
Ciekawe jak będzie po wypraniu, czy się nie zmieni?

wtorek, 4 października 2011

Chusta w listki skończona

Skończyłam robić chustę przed niedzielą (w połowie tygodnia), ale życie nie zawsze pozwala zrobić to, co zaplanowane.
Dlatego dopiero dziś mogę zaprezentować chustę w całej okazałości :)


Zrobiona została z włóczki Kaszmir HiMALAYA.
Zastosowałam druty nr 3,5.
Zużyłam całe 100 g = ok. 550 m.
Wymiary chusty to:
Bok najdłuższy = 190 cm
Bok krótszy = 145 cm

Wykonując chustę opierałam się na schematach z sieci.

Parę razy prułam i poprawiałam w miejscach przejścia z jednego schematu na drugi.


W efekcie zrobiłam dwie własne poprawki.
Natomiast w wyniku pomyłki nieco inaczej przebiegało (w początkowej fazie) moje wykonanie ażurku ze schematu nr 2, czyli tego ażurku, który zaczyna się tuż za listkami.

Środek chusty -  w miejscu wskazanym przez strzałkę wykonałam trochę inaczej, niż wskazuje schemat, tzn. wykonałam cztery oczka z podwójnego narzutu i dalej przerabiałam według schematu.
Mogłam zrobić cztery oczka z pojedynczego narzutu, wówczas dziura byłaby mniejsza, prawie niezauważalna, ale nie chciało mi się już pruć :)


Przy tym narożniku dodawałam oczka tak, jak wzdłuż całego długiego boku i w pewnym momencie dodane oczka (wskazuje strzałka) zaczęłam przerabiać według schematu.


Chusta jest delikatna, mięciutka i milusia "okrutnie" :)))

środa, 21 września 2011

Postępy robótkowe przy chuście

To, co pokazałam w poprzedniej notce, to była próbka.

Właściwą chustę wykonuję z włóczki Kaszmir HiMALAYA w pięknym kolorze bordowym, choć zdjęcie kłamie i pokazuje kolor czerwony.
Zastosowałam druty nr 3,5 dlatego, że robię luźno i gdybym wybrała druty sugerowane na etykietce, to miałabym bardzo dziurawą chustę :)

Zaczęłam w poniedziałek i zrobiłam tylko tyle:


Jak widać zastosowanie narzutu pojedynczego zamiast podwójnego, sprawiło, że dziurka niewiele różni się wielkością od pozostałych - i o to chodziło :)

We wtorek przybyło więcej, ale na fotce jest tyle, ile mogłam jeszcze rozciągnąć na niezbyt długiej żyłce moich drutów :)


Jeszcze raz porównuję oczka ze środkowych narzutów.

Teraz na drucie jest tyle chusty, że nie da się już zobaczyć jej w rozciągnięciu.


Zbliżam się do końca wzorku liściowego.

niedziela, 18 września 2011

Trójkątna chusta

Podjęłam pierwszą próbę wykonania trójkątnej chusty.

Początek wygląda tak:

W miejscu A ma być podwójny narzut, ja zrobiłam pojedynczy, ale z niego wykonałam dwa oczka, jak jest w schemacie.
W miejscach B zaczyna się powtórzenie schematu.


wtorek, 23 listopada 2010

Nietoperzowa chusta skończona

Chusta była prawie skończona, gdy  zabrakło włóczki.
 

Ponieważ już wcześniej zauważyłam, że nie wystarczy mi włóczki do wykonania zaplanowanego brzegu chusty, więc zaczęłam kombinować i przerabiać wzorek B tak, by listki osiągnęły czubek przed rządkiem kończącym całość.

Właśnie robiłam zakończenie dzianiny, gdy zabrakło nitki - dosłownie kilka metrów - tyle, by zakończyć oczka na odcinku A.
Nie miałam ani kawałka włóczki o tym odcieniu, więc nie pozostało mi nic innego, jak kupić motek włóczki.
Całe szczęście, że w pasmanterii był jeszcze ten kolor.
Skoro miałam cały motek do dyspozycji, to sprułam nie tylko rządek kończący dzianinę, ale kilka rządków więcej i wykonałam wzorek B tak, jak był zaplanowany.

Jednak przed wykonaniem rządka kończącego brzeg, potrzebny - wskazujący palec doznał kontuzji.
Chusta przeleżała do ostatniej niedzieli, gdy po kolejnej próbie robienia na drutach okazało się, że jeśli będę pilnować się i kontrolować pracę palca, to uda mi się skończyć chustę.
Chusta została skończona i tak wygląda przed wypraniem i uformowaniem.


Pasy listków odbiegają od oryginału, bo w oryginale są cały czas jednakowej wielkości i szerokości.
Moje listki zwiększają się i poszerzają - patrząc od środka w kierunku zewnętrznego brzegu chusty.

Poza tym popełniłam błąd i pewnej odległości od środka chusty zrobiłam listki troszkę inne niż pozostałe, ale ten błąd zauważyłam dopiero na etapie widocznym na pierwszej fotce.
Wtedy już nie chciało mi się pruć, czy to znaczy że robię się mniej dokładna?
Chyba nie, ale przy robieniu tej chusty, w początkowej fazie zaliczyłam tyle pruć, że mogły mnie one skutecznie zniechęcić do tego jeszcze jednego prucia.

Drugi raz robiłabym tę chustę nieco inaczej, ale... robić nie będę :))))

sobota, 6 listopada 2010

Czwarty nietoperz - chusta

Dawno, dawno temu (latem), w czasie poGGaduszek z Maknetą wypłynął temat pewnej chusty, którą Ona wyszperała w sieci.
Chusta śliczna na kształt nietoperza - analizowałyśmy sposób jej wykonania.

Minęło sporo czasu - chyba ze dwa miesiące, zanim podjęłam próbę wykonania chusty.

Tak wyglądał jej początek.
Było kilka pruć, zanim udało mi się ustalić dobry rozkład tych pięciu listków i klinów między nimi.


Od powyższego etapu do tego, co poniżej, prułam jeszcze mnóstwo razy (już straciłam rachubę pruć), bo ciągle gdzieś popełniałam błąd w obliczeniach.
Jak widać na żyłce zaczęło robić się ciasno :)
To bardzo utrudniało kontrolę prawidłowości wykonywania każdego rządka.


Już zaczynałam mieć dość tych poprawek, więc postanowiłam, że więcej prucia nie będzie i nie będzie także 100% dokładności odwzorowania chusty.

Pasy powinny składać się z liści jednakowej wielkości, ale moje liście ciągle powiększały się (co któreś powtórzenie), więc dałam sobie spokój z ciągłą poprawką i liście będą takie, jakie wyjdą.

Gdybym miała robić tę chustę jeszcze raz, to już wiem, gdzie i jak powinnam postąpić, aby liście były równej wielkości, ale nie będę robić drugi raz :)))
Krótko przed zdarzeniem z paluszkiem, chustę miałam prawie gotową..., ale o tym będzie innym razem :)

poniedziałek, 31 maja 2010

Nietoperz od nowa

W miniony weekend udało mi się skończyć nietoperza, którego robiłam bardzo długo ze względu na ręce.
Znam takie osoby, które zrobiłyby taką robótkę w kilka dni.

Ja robiłam tę chustę po raz drugi od od nowa, od samego początku, gdyż poprzednią (inną) wersję sprułam, jak wcześniej pisałam.
Teraz nietoperz jest już u właścicielki, której bardzo podoba się i może Ją ogrzewać w te chłodne dni.

Tak wygląda z lotu ptaka.


Tak wygląda fragment nieco bliżej.



Teraz duże formy wykreślam z planów, a zajmę się wyłącznie małymi rzeczami.

wtorek, 23 lutego 2010

Można się nieźle sparzyć

Robiąc coś (tworząc) na gorąco (bez opisu) jestem świadoma, że mogę się sparzyć, ale to, co zrobiłam wczoraj, to przeszło samą mnie.

Wczoraj skończyłam trzeciego nietoperza.
Rozłożyłam go na łóżku i zaczęłam mu się przyglądać.
Nietoperz wyszedł duży, ogromny - zużyłam dokładnie całe 200 g włóczki "Peonia".
To, co zobaczyłam nie spodobało mi się!!!

Stwierdziłam, że popełniłam w obliczeniach dwa zasadnicze błędy, które sprawiły, że na jednym łuku wzór ściągał dzianinę, zaś bliżej zewnętrznej krawędzi dzianina zbytnio falowała się.

Popatrzyłam, popatrzyłam i przestało mi się chcieć na to patrzeć, a tym bardziej oddać koleżance.
Chwyciłam za aparat, by uwiecznić to, co mi nie wyszło tak, jak sobie wymyśliłam, ale aparat też nie chciał na to patrzeć.
Zbuntował się i nie chciał się włączyć - znaczy akumulatory padły.
Wniosek nasunął mi się jeden: skoro tak, to nie pozostaje mi nic innego, jak spruć to, na co patrzeć nie mogłam ani ja, ani aparat.

Prułam z wściekłością - na siebie, że nie zrobiłam tego, tamtego, że nie sprawdziłam czegoś tam.

Fotkę zrobiłam po naładowaniu akumulatorów.


Po spruciu pokazałam mężowi dużą kulę włóczki, mówiąc: "właśnie skończyłam nietoperza... ... ... PRUĆ".

Mąż zrobił poważną, zdziwioną minę i już chciał mnie pocieszać, ale szybko uprzedziłam, że pocieszenie mi się nie należy.
Skwitował tylko: "szkoda, że nie wyszło..."

Jednak ja, uparty Koziorożec jestem i nie poddaję się tak szybko.
Usiadłam cichutko w fotelu i pokrzyżykowałam trochę zastanawiając się, co z tym fantem zrobić.
Wymyśliłam - 3 dni odpoczynku i wracam do nietoperza z tej włóczki, ale niekoniecznie z zastosowaniem tych samych motywów.

poniedziałek, 1 lutego 2010

Trzeci nietoperz - odsłona 2

Od czasu poprzedniej notki minęło trochę czasu, a nietoperza przybyło niewiele, a może dużo zważywszy, że robię kilka rzeczy na raz, a włóczka "Peonia" jest cienka.

Białymi nitkami mam zaznaczone środki motywów wprowadzanych w danym rządku.
Stosuję nitki, bo mniej przeszkadzają mi w czasie dziania.

W poprzednim wpisie o tym nietoperzu byłam przed pierwszymi nitkami, a teraz wprowadziłam następny motyw.

Nie mogę rozłożyć całej robótki, bo żyłka jest zbyt krótka mimo, że razem z drutami jest 150 cm długości.
Jestem bardzo ciekawa, czy efekt po skończeniu będzie taki, jak założyłam i czy spodoba się osobie, dla której to robię. 




wtorek, 12 stycznia 2010

Będzie trzeci nietoperz

Zaczęłam robić trzeciego nietoperza - tym razem dla jednej z moich bliskich koleżanek.

Tym razem włóczka "Peonia" ma kolor ciemnej śliwki - na fotce jest rozjaśniony, bo zdjęcie robione z błyskiem.
Robi się dobrze, ale gdy trzeba trochę spruć, to muszę włączać duuużo światła :)))