Część serwetek zrobiłam dużo wcześniej i po prostu czekały na ukrochmalenie,
dwie malutkie powstały teraz.
Cztery serwetki wykonałam jakiś czas temu, ale dobrze, że nie skusiłam się na
jeszcze dwie.
Dlaczego?
Otóż, po zrobieniu czterech wiatraczkowych serwetek, odłożyłam je z powodu
innej pracy do wykonania na określony termin.
Później, gdy wróciłam do tych wiatraczków, wpadłam na pomysł, by najpierw
zrobić większą serwetkę , a potem zdecydować, czy powstaną jeszcze dwie małe
serwetki do kompletu, czy komplet zakończyć na czterech małych i jednej dużej.
Oto te cztery serwetki.
Gdy robiłam dużą serwetkę, cały czas, szczególnie pod koniec dziania,
zastanawiałam się, czy rozwijać motyw dalej, czy kończyć, by nie zabrakło nici.
Nie chcąc dokupować nici, postanowiłam zakończyć dużą serwetkę, a z tego, co mi zostało, zrobiłam dwie maluśkie
serwetki.
Te maleństwa wykonywałam równolegle po dwa okrążenia, tak, by zakończyć je w
takim samym momencie.
Komplet serwetek, mimo różnego zakończenia brzegowego, łączy środkowy motyw
wiatraczka.