Gdzieś mi uciekło natchnienie...
Nawet pisanie nie idzie, więc będzie krótko.
Serwetka od kilku dni leży i czeka, aż się nią zajmę.
Zerkam na nią przy każdej sposobności, ale każdy pomysł na kolejne okrążenie wydaje się nietrafiony.
Muszę zająć się inną robótka frywolitkową, to może... "nagle"... wpadnie jakiś pomysł.
Dzisiaj serwetka (po 7 okrążeniu) wygląda tak i ma średnicę około 22 cm.
Ciekawe, czy dociągnę do 30 cm?
Moje robótki - dzianina, serwetki wykonane na drutach, frywolitkowe ozdoby i zakładki, makrama
piątek, 11 października 2019
środa, 25 września 2019
Serwetka Lauretka i kolejne okrążenia
W poprzednim wpisie, powstającej frywolitkowej serwetce, dałam nazwę Lauretka.
Wykonuję ją bez projektu i bez opisu, dlatego idzie to powoli.
Mogę powiedzieć, że jest to moje pełne autoratwo.
Wykorzystuję jedynie elementy frywolitki stosowane przez wiele osób.
Po każdym okrążeniu serwetka leży w zasięgu wzroku, a moje myśli analizują elementy następnego okrążenia.
Tym razem rozpędziłam się, że zrobiłam dwa (5 i 6) okrążenia. :)
Ciekawe, kiedy ją skończę i jakiej będzie wielkości. :)))
Wykonuję ją bez projektu i bez opisu, dlatego idzie to powoli.
Mogę powiedzieć, że jest to moje pełne autoratwo.
Wykorzystuję jedynie elementy frywolitki stosowane przez wiele osób.
Po każdym okrążeniu serwetka leży w zasięgu wzroku, a moje myśli analizują elementy następnego okrążenia.
Tym razem rozpędziłam się, że zrobiłam dwa (5 i 6) okrążenia. :)
Ciekawe, kiedy ją skończę i jakiej będzie wielkości. :)))
poniedziałek, 9 września 2019
Okrążenie nr 4 w serwetce skończone
Trochę to trwało, bo najczęściej tak jest, że gdy się ma coś do zrobienia, to pojawia się mnóstwo innych spraw.
Jednak okrążenie, którego część było widać przy poprzedniej prezentacji moich poczynań przy tworzeniu serwetki bez schematu, skończyłam kilka dni temu.
Fragment rozpoczętego okrążenia, przykryty czółenkami, został spruty i serwetka leżała kilka dni w zasięgu wzroku, a w głowie powstawał pomysł na ciąg dalszy.
Zastanawiam się, jak nazwać tę serwetkę... i chyba mam, samo się nasunęło.
Nazwę ją... serwetka Lauretka.
Dlaczego?...
To smutna historia - nie będę o niej pisać.
Ciąg dalszy następuje, bo pogoda zaczyna sprzyjać, by usiąść w fotelu i pomachać czółenkami.
Tylko światło dzienne jakoś przygasło i z nieba leje się sporo wody, ale to drugie jest potrzebne, bo wszędzie tego brakuje, tyle że u mnie taki deszcz jest spóźniony przynajmniej o półtora miesiąca.
Mam nadzieję, że jeszcze pojawi się piękna złota jesień.
Jednak okrążenie, którego część było widać przy poprzedniej prezentacji moich poczynań przy tworzeniu serwetki bez schematu, skończyłam kilka dni temu.
Fragment rozpoczętego okrążenia, przykryty czółenkami, został spruty i serwetka leżała kilka dni w zasięgu wzroku, a w głowie powstawał pomysł na ciąg dalszy.
Zastanawiam się, jak nazwać tę serwetkę... i chyba mam, samo się nasunęło.
Nazwę ją... serwetka Lauretka.
Dlaczego?...
To smutna historia - nie będę o niej pisać.
Ciąg dalszy następuje, bo pogoda zaczyna sprzyjać, by usiąść w fotelu i pomachać czółenkami.
Tylko światło dzienne jakoś przygasło i z nieba leje się sporo wody, ale to drugie jest potrzebne, bo wszędzie tego brakuje, tyle że u mnie taki deszcz jest spóźniony przynajmniej o półtora miesiąca.
Mam nadzieję, że jeszcze pojawi się piękna złota jesień.
czwartek, 29 sierpnia 2019
Puste czółenka
Przed rozpoczęciem supłania białej serwetki "wyczyściłam" dwa czółenka z nitek pozostałych po innych robótkach.
Powstały wówczas fioletowe zakładki, ale na jeszcze dwóch innych czółenkach pozostały resztki nici.
Na jednym czółenku były nici fioletowe, a na drugim niebieskie.
Miałam wybór, nawinąć na jeszcze inne puste czółenka odpowiednie kolory nitek i coś pokombinować albo połączyć te dwie nitki w coś jednego, małego.
Ponieważ niedawno wykonałam kartkę, w której połączyłam kolor fioletowy z niebieskim, więc teraz postanowiłam zrobić podobne połączenie tych kolorów w małej zakładce, jako że ostatnio mam taki zakładkowy czas.
Z tego pomysłu i w drodze tworzenia "z głowy", powstała taka zakładka.
Widzę, że na książce zakładka ma kolory naturalne, zaś na czarnym tle kolor niebieski jest jaśniejszy.
Kolor niebieski kojarzy się z morzem, a gdyby bardziej przyjrzeć się, to można zobaczyć fale, zaś cieniowany fiolet kojarzy się z kwitnącą latem lawendą, którą pewnie wszyscy kochają. :)
Jest jeszcze inna praca, ale o niej napiszę w drugim blogu, a jest to...
Zgłaszam zakładkę do zabawy u Reni i mam nadzieję, że Renia ją zaliczy. :)
Powstały wówczas fioletowe zakładki, ale na jeszcze dwóch innych czółenkach pozostały resztki nici.
Na jednym czółenku były nici fioletowe, a na drugim niebieskie.
Miałam wybór, nawinąć na jeszcze inne puste czółenka odpowiednie kolory nitek i coś pokombinować albo połączyć te dwie nitki w coś jednego, małego.
Ponieważ niedawno wykonałam kartkę, w której połączyłam kolor fioletowy z niebieskim, więc teraz postanowiłam zrobić podobne połączenie tych kolorów w małej zakładce, jako że ostatnio mam taki zakładkowy czas.
Z tego pomysłu i w drodze tworzenia "z głowy", powstała taka zakładka.
Widzę, że na książce zakładka ma kolory naturalne, zaś na czarnym tle kolor niebieski jest jaśniejszy.
Kolor niebieski kojarzy się z morzem, a gdyby bardziej przyjrzeć się, to można zobaczyć fale, zaś cieniowany fiolet kojarzy się z kwitnącą latem lawendą, którą pewnie wszyscy kochają. :)
Jest jeszcze inna praca, ale o niej napiszę w drugim blogu, a jest to...
Zgłaszam zakładkę do zabawy u Reni i mam nadzieję, że Renia ją zaliczy. :)
poniedziałek, 19 sierpnia 2019
Powstaje biała serwetka
Czy będzie to serwetka czy serweteczka, to się okaże...
Wykonuję ją bez żadnego schematu, tak po prostu... z okrążenia na okrążenie.
Wykorzystuję przy tym elementy spotykane w różnych wyrobach frywolitkowych, a przy okazji stosuję myki, których nauczyłam się podczas zabawy "Kocham frywolitkę".
Szczególnie chodzi o oczka i łuczki odwrotne, co pozwala na ciągłość pracy bez ucinania nitek i ich chowania, czego zapewne większość z Was nie lubi.
Pomyliłam się w nazwie oczek i łuczków, więc spieszę z poprawką - chodzi nie o odwrotne, ale o oczka odwrócone i łuczki podzielone/odwrócone.
Serwetka zaczyna się, jak od takiego kwiatka...
Teraz powstaje rząd z kółeczek zebranych w formę listów, a podczas ich supłania zastanawiam się, jakie elementy zastosować w kolejnym okrążeniu...
Wykonuję ją bez żadnego schematu, tak po prostu... z okrążenia na okrążenie.
Wykorzystuję przy tym elementy spotykane w różnych wyrobach frywolitkowych, a przy okazji stosuję myki, których nauczyłam się podczas zabawy "Kocham frywolitkę".
Szczególnie chodzi o oczka i łuczki odwrotne, co pozwala na ciągłość pracy bez ucinania nitek i ich chowania, czego zapewne większość z Was nie lubi.
Pomyliłam się w nazwie oczek i łuczków, więc spieszę z poprawką - chodzi nie o odwrotne, ale o oczka odwrócone i łuczki podzielone/odwrócone.
Serwetka zaczyna się, jak od takiego kwiatka...
Teraz powstaje rząd z kółeczek zebranych w formę listów, a podczas ich supłania zastanawiam się, jakie elementy zastosować w kolejnym okrążeniu...
Subskrybuj:
Posty (Atom)








