Mam nadzieję, że moja nieobecność nie była zbyt
uciążliwa :)))
Już jestem, ale nie będą to jeszcze systematyczne wpisy, bo spraw różnych jest
jeszcze sporo.
Serdecznie dziękuję Wszystkim, którzy zaglądali tu podczas mojej
absencji oraz Wszystkim, którzy pisali komentarze i maile z mnóstwem
ciepłych słów.
Dziękuję, dziękuję i... buziaki :)
Skończyłam Szarą sporo przed przeprowadzką, ale jakoś nie było natchnienia
na pisanie, a i aparat foto trochę się buntował - chyba pada karta
pamięci.
Jakiś czas serwetka leżała i czekała na dostawę odpowiedniego koloru włóczki -
Sonaty.
Niestety nie doczekała się dokładnie tego samego, ale dobrałam bardzo zbliżony
odcień i dzięki temu serweta nie zaległa na dłużej.
Na dzień dzisiejszy nie zamierzam kontynuować kompletu, o którym wspominałam
przy poprzednim wpisie na temat szaraczka, bo plany zmieniły się i trochę boli
mnie łokieć, ale może kiedyś do tematu powrócę.
Teraz robię inny komplecik, ale o nim będzie innym razem.
Skończona, ale jeszcze przed napinaniem szara o dwóch odcieniach serweta
wygląda tak właśnie :)
Moje robótki - dzianina, serwetki wykonane na drutach, frywolitkowe ozdoby i zakładki, makrama
piątek, 27 maja 2011
poniedziałek, 21 lutego 2011
Będzie drugi szaraczek
Jak pisałam, po zakończeniu poprzedniej, szarej serwety zaczęłam robić drugą
- z innym wzorem.
Zdjęcie zrobiłam dwa dni temu, więc dziś o kilka okrążeń serwety jest więcej.
Teraz głowię się, gdzie znajdę 3 motki szarej Sonaty na trzecią (nieco większą) serwetę do kompletu.
Mam nadzieję, że w jednej z dwóch pasmanterii, których jeszcze nie odwiedziłam, znajdę to, czego potrzebuję :)
Zdjęcie zrobiłam dwa dni temu, więc dziś o kilka okrążeń serwety jest więcej.
Teraz głowię się, gdzie znajdę 3 motki szarej Sonaty na trzecią (nieco większą) serwetę do kompletu.
Mam nadzieję, że w jednej z dwóch pasmanterii, których jeszcze nie odwiedziłam, znajdę to, czego potrzebuję :)
sobota, 12 lutego 2011
Świeżynka, zdjęta z drutów
Brakuje mi ostatnio wolnych chwil na robótki, bo za dnia prawie
cały czas mam zarezerwowany na nowe wyzwanie.
Wieczorami jestem wyczerpana, że tylko myślę o błogim odpoczynku, ale gdy zmęczenie nie jest zbyt duże, to sięgam po druty.
Tak właśnie powstała ostatnia serwetka.
Świeżutka, zdjęta z drutów serwetka ma średnicę około 100 cm.
Po wypraniu i naciągnięciu pewnie przybędzie jej tak około 20cm, ale to się dopiero okaże.
Jeszcze dziś wieczorem zacznę robić następną - z innym wzorem.
Wieczorami jestem wyczerpana, że tylko myślę o błogim odpoczynku, ale gdy zmęczenie nie jest zbyt duże, to sięgam po druty.
Tak właśnie powstała ostatnia serwetka.
Świeżutka, zdjęta z drutów serwetka ma średnicę około 100 cm.
Po wypraniu i naciągnięciu pewnie przybędzie jej tak około 20cm, ale to się dopiero okaże.
Jeszcze dziś wieczorem zacznę robić następną - z innym wzorem.
poniedziałek, 31 stycznia 2011
Powrót do serwetek
Dawno nie robiłam serwetek.
Ostatnie zrobiłam w kwietniu minionego roku, ale one jeszcze leżą w koszu - czekają na zakończenie nitek, wypranie wykrochmalenie i naciągnięcie.
Myślę, że w najbliższym czasie, w ramach wykończania nieskończonych, wykonam konieczne czynności i pojawi się tu cały kolorowy komplet.
Natomiast po skończeniu kamizelki dziwnie było mi wieczorem siedzieć bezczynnie.
Po krótkiej chwili wyszukałam zachomikowane motki Sonaty i znów druty poszły w ruch.
Powstają popielate, duże, a może średnie serwety, o których przeznaczeniu przemilczę - przynajmniej w tej chwili.
Przez dwa wieczory powstało tyle, ile widać na fotce :)
Ostatnie zrobiłam w kwietniu minionego roku, ale one jeszcze leżą w koszu - czekają na zakończenie nitek, wypranie wykrochmalenie i naciągnięcie.
Myślę, że w najbliższym czasie, w ramach wykończania nieskończonych, wykonam konieczne czynności i pojawi się tu cały kolorowy komplet.
Natomiast po skończeniu kamizelki dziwnie było mi wieczorem siedzieć bezczynnie.
Po krótkiej chwili wyszukałam zachomikowane motki Sonaty i znów druty poszły w ruch.
Powstają popielate, duże, a może średnie serwety, o których przeznaczeniu przemilczę - przynajmniej w tej chwili.
Przez dwa wieczory powstało tyle, ile widać na fotce :)
sobota, 29 stycznia 2011
Spodobała się kamizelka
Pozszywana kamizelka już jest u właściciela i mam nadzieję, że służy swym
ciepłem :)
Zrobiłam męską kamizelkę bez wymiarów - na oko :)))
Miałam mały/duży problem, ponieważ postanowiłam zrobić totalną niespodziankę, więc nawet nie chciałam pytać bliskich o wymiary osoby, dla której niespodzianka była przeznaczona.
Zatem, robiąc kamizelkę (zwaną inaczej bezrękawnikiem) sugerowałam się jedynie sylwetką, którą ciągle miałam przed oczami.
Po przekazaniu prezentu, nastąpiła przymiarka i...
Według mnie mogła być trochę krótsza, ale obdarowana osoba stwierdziła, że taka przedłużona kamizela jest bardzo dobra.
Ucieszyłam się, że niespodzianka była udana, a prezent spodobał się.
Zrobiłam męską kamizelkę bez wymiarów - na oko :)))
Miałam mały/duży problem, ponieważ postanowiłam zrobić totalną niespodziankę, więc nawet nie chciałam pytać bliskich o wymiary osoby, dla której niespodzianka była przeznaczona.
Zatem, robiąc kamizelkę (zwaną inaczej bezrękawnikiem) sugerowałam się jedynie sylwetką, którą ciągle miałam przed oczami.
Po przekazaniu prezentu, nastąpiła przymiarka i...
Według mnie mogła być trochę krótsza, ale obdarowana osoba stwierdziła, że taka przedłużona kamizela jest bardzo dobra.
Ucieszyłam się, że niespodzianka była udana, a prezent spodobał się.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




