"Idzie luty, podkuj buty", jak mówi przysłowie, ale te buty, to trzeba było podkuć już w styczniu, gdy ulice i chodniki pokryła warstwa lodu.
Na jutro też są ostrzeżenia o opadach marznącego deszczu i śliskich drogach.
Jeśli nie musicie, nie wychodźcie z domu, gdy jest taka ślizgawka, a jak musicie wyjść, to bardzo uważajcie na siebie.
W zabawie Nici, nitki i niteczki, Anetta zaproponowała na luty tematykę związaną z sercem, miłością, ciepłem oraz zimą a nawet z czymś pysznym.
Gdy Anetta ogłosiła wytyczne, to ja akurat wykonywałam coś na drutach.
Kiedyś (ukochane) druty często były w moich rękach i robiłam mnóstwo rzeczy od szalików, czapek, rękawiczek, skarpetek po swetry, sukienki i garsonki, a nawet serwety i serwetki.
Część z tych rzeczy robiłam wiele lat przed blogowaniem, ale sporo powstało później i ma swoje odbicie w blogu.
Od pewnego czasu druty leżą i sięgam po nie sporadycznie, a że temperatury mocno ujemne nie odpuszczają, dlatego sięgnęłam po leżące odłogiem narzędzie dziewiarskie i wykonałam czapkę.
W pudle znalazłam kiedyś kupiony motek włóczki Alize Lanagold, która ma w składzie 51% akrylu i 49% wełny.
Nie lubię gryzącej wełny, ale ta włóczka jest miękka, miła w dotyku i przyjemnie się ją przerabia.
Splot jest mięsisty, a czapka puszysta i ciepła.
Czapka dołącza do zabawy u Anetty.
Jeśli jeszcze coś powstanie w innej technice, a myślę, że tak, to pojawi się w drugim blogu, a w tym miejscu dodam link.
Dziękuję za każde pozostawione słowo w komentarzu. :)



%20(320%20x%20320%20px).jpg)